>
Koniec roku szkolnego:  
22.6.2018, 09:00
 -   Do wakacji: 
122 dni 10 godzin 43 minut
Kliknij i obejrzyj materiał na temat szkoły i kierunków

Menu Główne


Mapa Absolwentów ZSE

Współpraca naukowa

Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Nowym Sączu

Szkoły Partnerskie

Севастополь, Школа № 3 (Sewastopol, Krym)
Obchodná akadémia, Stará Ľubovňa
Staatliche Fachoberschule und Berufsschule Passau
Stredna priemyselna skola Bardejov
Integrova stredni skola obchodu,  sluzeb a podnikani Ceske Budejovice
Solski Center (Postojna, Słowenia)

Statystyka

Użytkownicy: 21
Nowości: 1218
Linki: 59
gości: 9441412
Odwiedza nas 2 gości
65-lecie. Wspomnienia - Izabella Pieprzyk PDF Drukuj
65-lecie ZSE, logo-Bartłomiej Belniak
 
Gorlice dnia 07.09.2007r


„Rocznik Maturalny 2004”


Hmm... może zacznę od tego co mnie skłoniło do napisania tych paru wspomnień.  Mianowicie całkiem przypadkiem weszłam na stronę internetową Gorlickiego Ekonomika i zauważyłam, że są opublikowane wspomnienia paru osób, ale to są bardzo odległe czasy i starsze roczniki, nikt z młodszego pokolenia nie odważył się tego zrobić! Więc jestem i ratuje honor swojego pokolenia.
Nazywam się Izabella Pieprzyk – jak widać w tytule rocznik Maturalny 2004. Nie ma się co czarować – życie nie pisze sielanek dlatego z Ekonomikiem jak i z każdym etapem naszego życia wiążą się pozytywne i negatywne wspomnienia. Muszę jednak przyznać, że tych pozytywnych było o wiele więcej – na szczęście:) O negatywnych nie ma co wspominać – chociaż gdzieś na zawsze zostaną w naszej pamięci to jednak są zakrywane szeroką płachtą tych miłych wspomnień. Można by rzec, iż te negatywne wspomnienia stoją w cieniu tych pozytywnych – i tak właśnie być powinno:)

Pasuje pokrótce napisać dlaczego właśnie Gorlicki Ekonomik a nie inna szkoła nas zaciekawiła. Do Ekonomika zgłosiłam się z paroma koleżankami ze szkoły podstawowej (Ala, Kaśka, Agnieszka, Justyna, Małgosia, Kornelia, Sabina, Jadzia i jeden kolega Grzesiek– mam nadzieje że nikogo nie pominęłam:). No i oczywiście jak mogłoby być inaczej zgłosiłam się razem z moją najlepszą przyjaciółka Alicją, z którą znamy się od przedszkola:)

Nie pałałyśmy entuzjazmem do tej szkoły – po prostu wybrałyśmy ją całkiem przypadkiem – a porównując gorlickie szkoły w tej skusił nas chyba profil ekonomiczno-administracyjny. Ja zawsze chciałam uczyć się w szkole plastycznej, a potem studiować na Akademii Sztuk Pięknych. Los jednak nie dał mi takiej szansy – ale z perspektywy czasu mogę mu za to podziękować:) Zresztą czytając tego posta sami zobaczycie dlaczego! No a Alicja - jak to dziś mówi żartobliwie: „Poszłam tam gdzie Ty i dlatego zawdzięczam Ci wykształcenie”.

Oczywiście los nadal był dla nas łaskawy – byłyśmy w tej samej klasie I a LT. Oprócz nas na liście naszej klasy znalazły się też znajome osoby: Kaśka, Agnieszka, Grzesiek, Jadzia. Po pierwszym dniu szkoły myślałyśmy z Alą „ Co my tu robimy – przecież to nie nasz świat, jakaś inna bajka, jacyś dziwni ludzie!!”.

Na szczęście pozory mylą – pierwszy dzień, drugi, trzeci..... i okazało się, że w klasie mamy rewelacyjne osoby a nauczyciele są po prostu ..LUDŹMI:) Było ok. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że szybko to wszystko się skończyło, ale na zawsze zostaną nam w pamięci wspomnienia:). A propos wspomnień to mam parę takich, do których często wracam myślami. Postaram się je realnie odtworzyć.


Oczywiście nic nie było by takie samo i tak wspaniałe, gdyby przez te wszystkie lata nie było ze mną Alicji – dziękuję Ci Aluś po prostu - że jesteś. Bez Ciebie byłabym jak bezbronny ptak bez skrzydeł, który chce się wzbić w górę, ale mimo chęci nie może latać. Taka przyjaźń to prawdziwy skarb – ale ty o tym wiesz więc nie muszę się rozpisywać na ten temat – wole Ci to po prostu powiedzieć:)

Pomijając najważniejszy aspekt tamtych lat – mianowicie pochłanianie wiedzy w towarzystwie Alicji, to obie musimy stwierdzić, że nie da się zapomnieć języka polskiego z Panią Ewą Spiak:)
Rewelacyjnie prowadziła zajęcia, wprowadzała nutę humoru – zresztą nie rzadko była to spora nuta humoru. I chodź nie zawsze wyrabialiśmy się z realizacją materiału to na zajęcia przychodziliśmy z miłą chęcią. Fakt - umieć trzeba było, nie przeszłoby ściemnianie oparte na brykach, czy pospolitych ściągach na które Pani Spiak była wręcz uczulona:) Ale dzięki temu wiemy kto zakochał się w Panu Tadeuszu, na czym tak naprawdę zależało Izabelli Łęckiej, czy choćby czym jest renesans, odrodzenie... wydawałoby się, że to nic takiego, małe błahostki – ale tak nie jest!
Widzimy to z perspektywy czasu prowadząc rozmowy z innymi ludźmi, kiedy oni przytaczają cytaty z Mitologii, Dziadów, czy Chłopów – My doskonale wiemy o co chodzi i nie boimy się podjąć dyskusji. Za to właśnie można podziękować Pani Spiak – i musze to napisać aktualnym rocznikom których Pani Spiak już nie uczy – NAPRAWDE NIE MACIE POJĘCIA CO TRACICIE!!
No i nigdy nie zapomnę jak  wołała do mnie Kizia – to było bardzo miłe. To czego nauczyliśmy się wtedy jest fundamentem naszego dzisiejszego stylu wypowiadania się i zachowania. Człowiek uczy się całe życie, ale to czego już się nauczyliśmy nie da się zastąpić niczym innym.

No nie można zapomnieć również o naszym wychowawcy, którym był Pan Robert Gancarz. Choć trzeba to przyznać bez bólu, że fizyką to raczej nikt bardziej się nie interesował u nas w klasie, ale za to rajdy mieliśmy rewelacyjne. Do Nas należało załatwienie noclegu, dojazdu, opiekunów, a On wszystko zaakceptował.
Każdy rajd wspominam często i z uśmiechem na twarzy. I choć chłopcy na tych wyjazdach (i nie tylko Oni) dali o sobie znać to mam nadzieje że Pan Robert wspomina nas również tak mile jak my jego. Mimo tak niesfornej klasy jak my zawsze nas bronił, choć na lekcjach wychowawczych nie raz dostawaliśmy od Niego przestrogi. Ale cóż teraz to rozumiemy – taka praca i życzymy mu tego, aby się nie zmieniał.

Hmm... a lekcje języka niemieckiego! Pan Lucjan Kawałek i jego żelazne zasady – tego nie da się zapomnieć. Sporo wymagał, czasem nie zgadzaliśmy się z jego poglądami, ale nie raz było zabawnie na lekcji. Pamiętam nawet jak musiałam wyjść z zajęć bo tak się śmiałam.
Faktem jest jednak, że sprawdziany robił trudne, ale jakoś wszyscy zdaliśmy:) Zresztą chyba lubił naszą klasę – albo tylko się nam tak wydawało. Szkoda tylko, że Pan Lucjan uczył Nas niemieckiego- wspominalibyśmy go na pewno jeszcze milej, bo niestety jak ktoś posmakował wcześniej angielskiego to niemiecki jest bardzo ciężko przyswajalny. Ja musiałam jeszcze na studiach zmagać się z tym językiem – fakt to czego nauczyłam się w szkole średniej bardzo Mi się przydało – ale niestety Panie Lucjanie język niemiecki nie jest dla Mnie. Ale miłe wspomnienia zostaną.

Może nie powinnam, ale musze jeszcze o czymś wspomnieć:) Pamiętam jak w klasie maturalnej Pan Lucjan powiedział, że studia zaoczne nie są na takim samym poziomie jak dzienne, że są dużo łatwiejsze. Niestety ja się z tym nie zgadzam, życie nie każdemu daje szansę studiować dziennie z różnych względów i muszę Panu napisać już z własnego doświadczenia, że właśnie połączyć studia zaoczne, prace i obowiązki w domu to jest dopiero sztuka i do tego wszystkiego osiągać dobre wyniki. Ale to tak na marginesie oczywiście – gdyż bardzo lubiłam dyskusje z Panem Lucjanem na zajęciach, a że wtedy gdy to usłyszałam nie mogłam się wypowiedzieć z braku wiedzy na ten temat, dlatego mając teraz okazje i wiedząc jaki smak mają studia zaoczne i jaką pracę trzeba włożyć w ich skończenie po prostu zamykam nie zakończoną dyskusje.
Oczywiście serdecznie pozdrawiam wraz z moimi koleżankami Pana Lucjana i życzymy mu więcej tak zdolnych i pracowitych uczennic jak My:)

No i na pewno każdy kto uczył się w Ekonomiku nie zapomni lekcji PO z Panem Franciszkiem Dylągiem. Bieganie w maskach po szkolnym korytarzu, z noszami na placu przed szkołą, czy bandażowanie się nawzajem. Oj było wesoło.
Ja nie zapomnę na pewno lekcji z bandażowaniem, którą do dziś często wspominam z przyjaciółkami i nadal same się z siebie śmiejemy. Losowaliśmy różne fikcyjne zranienia i mieliśmy za zadanie odpowiednio wykonać opatrunek. Oczywiście my wylosowałyśmy chyba najłatwiejsze co mogło tylko być, mianowicie KRWOTOK Z NOSA – wystarczyło tylko odchylić lekko głowę i zatamować watą, a myśmy obłożyły nos koleżanki gazą i zabandażowałyśmy go najszczelniej jak tylko się dało, a żeby było śmieszniej to po 5 minutach ona zaczęła narzekać na swoje samopoczucie!
Dobrze wiedziałyśmy co trzeba było zrobić a zrobiłyśmy dokładnie wszystko na odwrót. Sama nie wiem dlaczego! Chyba tak po prostu, żeby było co wspominać po latach. Poprosiłyśmy Pana Dyląga, aby najpierw ocenił Nas bo koleżanka gorzej się czuje – oj z jego zdziwienia wywnioskowałyśmy, ze nikt przed nami nie wpadł na taki pomysł. Ubawiłyśmy go jednak i jakimś cudem dostałyśmy z bandażowania 4:) Ale bandażować i tak nauczyłyśmy się i żadne zranienie nie jest nam teraz straszne:)

Jak tak naprawdę wyglądało nasze codzienne życie w murach Ekonomika? Można by rzec, że naszym życiem były przede wszystkim przerwy - to na nich poznawaliśmy się bliżej, to był czas na swobodne rozmowy, umiarkowane wygłupy, czy złapanie oddechu między jedną lekcja, a drugą. To był nasz świat, nasze „ SZKOLNE ŻYCIE TOWARZYSKIE”. To właśnie na przerwach wszyscy odżywali tak jak rośliny odżywają po wiosennym deszcze.
Nie da się ukryć, że czekaliśmy na dźwięk dzwonka tak jak poranek czeka na słońce, czy jak noc czeka na gwiazdy. Było to dla nas po prostu jak prawo przyrody, które jest naturalnym stanem rzeczy i które się nam należy:) Tak to wszystko jest dziwnie skonstruowane – wtedy 45 minut lekcji było trudno wysiedzieć, a teraz jako studenci chętnie zamienilibyśmy trzy godzinne wykłady na 45-cio minutowe lekcje:)

Podsumowując te 4 lata spędzone w Gorlickim Ekonomiku były one dla każdego z nas bardzo ważne, gdyż był to okres wchodzenia w dorosłe życie – klasa maturalna pierwszy poważny egzamin w życiu, których potem na studiach mieliśmy o wiele więcej. Pierwsze poważne decyzje podejmowane przez Nas Samych – jaki przedmiot będziemy zdawać na Maturze i co chcemy studiować, z czym chcemy wiązać całą naszą przyszłość.....i oczywiście pierwszy poważny bal w naszym młodzieńczym życiu STUDNIÓWKA, która zresztą była bardzo udana. Wszyscy wspaniale się bawili do białego rana. Poza tym to był czas OSIEMNASTEK - to takie formalno-prawne wejście w dorosłość.


 
Oj, można by tak pisać i pisać bez końca… Jednak na wszystko brak czasu! Musiałabym chyba tydzień od komputera nie odstępować, żeby to ogarnąć. Na pewno nie zapomnimy też wydawanej przez Nas i Pana Roberta Berkowicza szkolnej gazetki Monitorek – dziękujemy, że przez chwile mogliśmy być wydawcami i współautorami gazetki.

Na koniec, może napisze po prostu „dziękuje za te 4 lata” wszystkim nauczycielom, którzy włożyli trud w nasza edukację, a najbardziej za podstawy rachunkowości - Pani Gruszkowskiej, przedsiębiorczość - Pani Wąs i Zachariasz, język polski - Pani Spiak, język niemiecki - Panu Kawałkowi, język angielki - Pani Pierz, Kopacz i Panu Niezgodzie.
Dlaczego dziękuję najbardziej właśnie za to? – bo to dzięki tym naukom i wiedzy otrzymanej od tych osób było mi dużo łatwiej na studiach, czy choćby dogadać się za granicą w innych językach.
Pamiętajcie więc młodsze pokolenia jak brzmi przysłowie UCZ SIĘ UCZ BO NAUKA TO POTĘGI KLUCZ – i coś w tym jest – uwierzcie starszej koleżance:) Przyda się wam to tak samo na studiach jak i w pracy zawodowej.
 
Izabella Pieprzyk - rok ukończenia ZSE: 2004 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Ankiety

Dla Gimnazjalistów (2018) - Jaki kierunek kształcenia w naszej szkole najbardziej Cię interesuje?
 

SZKOŁA POLICEALNA

e-DZIENNIK ZSE

Programy, rankingi




:: (C) 2018 Zespół Szkół Ekonomicznych im. Jana Pawła II w Gorlicach
ul. Ariańska 3 38-300 Gorlice.