>
Koniec roku szkolnego:  
21.6.2019, 09:00
 -   Do wakacji: 
219 dni 3 godzin 33 minut
Kliknij i obejrzyj materiał na temat szkoły i kierunków

Menu Główne


Mapa Absolwentów ZSE

Współpraca naukowa

Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Nowym Sączu

Szkoły Partnerskie

Севастополь, Школа № 3 (Sewastopol, Krym)
Obchodná akadémia, Stará Ľubovňa
Staatliche Fachoberschule und Berufsschule Passau
Stredna priemyselna skola Bardejov
Integrova stredni skola obchodu,  sluzeb a podnikani Ceske Budejovice
Solski Center (Postojna, Słowenia)

Statystyka

Użytkownicy: 21
Nowości: 1263
Linki: 59
gości: 11684474
65-lecie. Wspomnienia - Czesława Rząca-Podolska PDF Drukuj
65-lecie ZSE, logo-Bartłomiej Belniak

 
„Kto pamięta o tamtym zdarzeniu sprzed 65 laty”

W latach okupacji miało miejsce wiele tragicznych wydarzeń. Również w Gorlickiej Handlówce uczniowie przeżywali chwile grozy, narażając życie swoje i swoich bliskich.

Jako uczestniczka takiej dramatycznej akcji pragnę przekazać kilka słów. Przypomnę, iż zdarzenie miało miejsce 23 listopada 1942 roku i dotyczyło uczniów Szkoły Handlowej rocznika 1927 i starszych. Ograniczę się na ów temat głównie do faktu ucieczki z transportu i dalszych naszych losów. Już w czasie obławy i selekcji w szkole planowałyśmy z moją serdeczną koleżanką Olą Klimkowską ucieczkę.

Ustaliłyśmy z bratem koleżanki Ludmiły (Ludki), który był kierowcą autobusu, do którego nas wepchnięto, iż postara się na trasie tak manewrować, aby znaleźć się w kolumnie ostatni. I tak się stało. Jak wiadomo, w czasie wojny samochody nocą jeździły tylko z przyciemnionymi reflektorami, uniemożliwiając samolotom przeciwnika w namierzeniu celów naziemnych. Tych pojazdów było pięć.

Tej nocy warunki atmosferyczne były bardzo trudne, spadł pierwszy obfity śnieg i szalała zawierucha. Na domiar złego ograniczone oświetlenie drogi nie sprzyjało szybkiej jeździe. Siedzący obok kierowcy żandarm niemiecki na przemian oświetlał dużą elektryczną lampą trudne odcinki drogi i sprawdzał błyskami zachowanie pasażerów. Wszyscy siedzieliśmy cichutko, jak przysłowiowe myszki pod miotłą, świadomi faktu, iż wśród nas jest „wtyczka”, człowiek, który nie był uczniem szkoły ani jej pracownikiem.

W okolicach Bochni samochody pokonując zaspę na stromym wzniesieniu, wpadły w poślizg, byliśmy zmuszeni je pchać i odrzucać spod kół śnieg. W odpowiednim momencie trąciłyśmy się z Olą łokciami i ruszyłyśmy gwałtownie do ucieczki, pędząc w kierunku pobliskiego lasu. Las się skończył, a my dalej pędziłyśmy około kilometra do najbliższych zabudowań. Wreszcie ostatkami sił dotarłyśmy pod okno i rozpacz-liwie stukałyśmy w szybę. Nasze zachowanie wywołało wśród domowników panikę, uwierzono nam, że uciekłyśmy z transportu.

Było już blisko północy. Dopiero po godzinie biegania od domu do domu otworzono nam furtkę. Ku naszej radości przyjęto nas bardzo serdecznie. Częstowali nas czym mogli i wreszcie ułożono na spoczynek. Niestety do świtu nie zmrużyliśmy oka, bo emocje jeszcze nie ustały, a na domiar złego było sporo insektów, z braku środków chemicznych do prania bielizny nie można było ich zwalczać. O świcie ruszyliśmy w powrotną drogę bocznymi ścieżkami. Część podróży udało się przebyć pociągiem. Okazało się później, że z tego transportu uciekły tylko dwie osoby, to znaczy Ola i ja. Większość już w Krakowie została wykupiona przez rodziny, część uciekła, a do Niemiec, z tego co ustaliliśmy, wywieziono tylko dwóch kolegów. 

Władze okupacyjne po kilkutygodniowej przerwie, jakby się nic nie wydarzyło, nakazały reaktywować tę naszą 2-letnią Szkołę Handlową mieszczącą się w Kromerze. Znowu zaistniała możliwość jej ukończenia. Nauka przebiegała w przygnębiającej atmosferze, bo nie mieliśmy pewności, czy Niemcy nie powtórzą tego „eksperymentu”. Po otrzymaniu końcowego świadectwa niebawem została przez żandarmów SS wywieziona grupa młodzieży w okolice Lipnicy do budowy umocnień przeciwczołgowych.   

Po 40 latach wędrownego życia wróciłam do Gorlic. I tu od czasu do czasu spotykam się z koleżankami z naszej „Budy” – z Heleną Gniadową, Ireną Bednarską, Zofią Załęską. Wspominamy mroczne lata naszej młodości. Z rozrzewnieniem wspominamy Olę Klimowską, która zaraz po wojnie, pierwszym transportem, mimo mojej perswazji wyjechała na Ukrainę twierdząc, że tam jest jej Ojczyzna. A szkoda, bo pięknie śpiewała. W dociekliwej rozmowie ustaliliśmy, że troje bliskich nam przyjaciół ukończyło tę szkołę również, a na jej bazie zaraz po wojnie podjęło naukę z przyspieszonym programem, nadrabiając przedmioty humanistyczne i język angielski (za okupacji uczono języka niemieckiego) w 4-letnim Gimnazjum i 2-letnim Liceum Handlowym. Nasza niewielka grupa po nadrobieniu programu już w czerwcu 1947 roku zdała maturę. Tych troje – Tytus Ryniawiec wyjechał do swoich do Świdnicy, Mila Gubałówka zawędrowała aż do Chin, a Hanka Niemcówna osiedliła się w Bytomiu. Los rozrzucił nas po świecie i na ziemi gorlickiej niewiele nas zostało.

Czesława Rząca-Podolska (absolwentka 1946/47)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
:: (C) 2018 Zespół Szkół Ekonomicznych im. Jana Pawła II w Gorlicach
ul. Ariańska 3 38-300 Gorlice.